Lamborghini Murcielago LP670-4 Super Veloce
W tym dziale: 36 artykułów
- Mitsubishi Lancer X- zmiany i charakterystyka
- Diagnostyka samochodów „na oko” - wybieramy niebite auto
- Wynajem auta za granicą? Prościej niż myślicie!
- Feniks Motors - dealer Suzuki w Petersburgu
- Ford Focus
- Ford Explorer - doskonałe auto dla aktywnych i sportowych właścicieli
- Uważność: najważniejsza przy wyborze samochodu
- Wycena auta - sprawa dla profesjonalistów
- Jazda testowa Toyota RAV 4
- Nowości motoryzacyjne od koncernu Subaru
- Samochód i droga: bądźcie pewni swoich sił!
- Cechy OSAGO w 2010 roku
- Wynajem samochodu w Turcji
- Gdzie trafiają rozbite samochody?
- Centrum Audi Petersburg: oficjalny dealer Audi
- Lombardy samochodowe Moskwy w czasie kryzysu
- Jak bezpiecznie kupić samochód przez Internet
- Sprzedaż aut skonfiskowanych przez banki Ukrainy
- Zalety usługi szybkiego skupu samochodów
- Wybór pierwszego samochodu
Lamborghini Murcielago LP670-4 Super Veloce to długo wyczekiwana kontynuacja legendarnej serii „Murcielago”. To ma być właśnie ten samochód, po którym, jak to się mówi, „zrywa dach”.
Aby wywołać ażiotaż wokół nadchodzącej premiery, kierownictwo zakładu Lamborghini postanowiło dodać oznaczenie SV, które w wąskim gronie fanów supersamochodów znaczy „bardzo mocno”. Nikt nigdy nie odważył się nazwać LP640 powolnym, a co dopiero mówić o LP670-4 SV, który ma o 30 koni więcej i jest lżejszy o 100 kilogramów. Setkę wyciska, nie uwierzycie, w 3,2 sekundy (niemal jak Bugatti Veyron), a prędkość maksymalna wzrosła do 343 km/h – jeśli chcecie jeździć takim samochodem po drogach publicznych, lepiej mieć antyradar. Na osiągi dobrze wpłynęło też sztywniejsze zawieszenie i nowa skrzynia E-gear, która przełącza się dużo szybciej. Nie wszystko jest w niej idealne, dość sporny jest rozkład momentu obrotowego w napędzie na cztery koła (35/65), ale mimo wszystko tylnonapędowe Lamborghini były zabawniejsze, choć kierownictwo Lamborghini specjalnie się tym nie przejmuje.
Nowe SV wygląda jak piekielny cerber. Przód samochodu przeszedł pełny face lifting i wyszedł dużo lepiej niż poprzedni. Ogromne progi, przedni spoiler, wielki otwór wentylacyjny nadają temu diabłu na drodze agresywny wyraz. Poza tym Lamborghini świetnie prezentuje się w matowym czarnym kolorze, który, nawiasem mówiąc, nazywa się Nero Nemesis. Tył samochodu stał się jeszcze bardziej agresywny. Silnik, jak dawniej, umieszczony jest w karbonowej ramie i przykryty trójpoziomową pokrywą. Rozgrzane V12 chłodzi dwupoziomowy dyfuzor. Tył Lamborghini zdobi też świetna końcówka wydechu. Od lampy do lampy samochód ma teraz karbonowy panel z aluminiową kratką w kształcie plastra miodu. Tylnych spoilerów są dwa: mały i duży (ogromny). Jak twierdzą twórcy, spoilery zapewniają stabilność samochodu przy każdej prędkości. Tylne lampy zachowały znajomy kształt.
Nowa stalowa rama sprawiła, że SV jest sztywniejszy, a jednocześnie lżejszy o 20 kg, co nie może nie cieszyć. Główne części nadwozia wykonano ze stali, a drugorzędne z karbonu, w tym podłogę i tunel skrzyni biegów. Doskonalszy układ wydechowy V12 dodał 30 KM mocy. Zmodernizowany układ wydechowy zdjął z całkowitej wagi 26 kg.
SV nie stał się wyjątkiem, i jak zawsze siedzimy w nim po małpiemu. Wnętrze, dla zmniejszenia wagi, wykonano z alcantary. Zamiast muzyki firma Lamborghini proponuje wspaniałe brzmienie silnika, ale usłyszeć je będzie mogło tylko 350 szczęśliwców, ponieważ model zostanie wypuszczony w ograniczonej serii.