10 zasad zimowej jazdy

Dział Porady dla kierowców, artykuł 2 z 51 191 słowo, 7 minut

W tym dziale: 5 artykułów
  1. Jak określić jakość benzyny?
  2. 10 zasad zimowej jazdy
  3. Jak wybrać szkołę jazdy?
  4. 12 kryteriów wyboru szkoły jazdy
  5. 10 porad, jak obniżyć zużycie paliwa

A więc zbliża się twoja pierwsza „samochodowa zima” — co trzeba wiedzieć, żeby zminimalizować ryzyko wypadku? Czy istnieje nauka jazdy zimą? Jak prawidłowo zachowywać się na śliskiej drodze i czy w ogóle warto jeździć zimą? Spróbujmy odpowiedzieć sobie na kilka pytań.

Przede wszystkim samochód trzeba prawidłowo przygotować do zimy. Nie chodzi tylko o zimowe opony — przygotowania wymagają wszystkie główne podzespoły. Przed nadejściem mrozów zdecydowanie zaleca się sprawdzić i (w razie potrzeby) wymienić wszystkie płyny eksploatacyjne (olej silnikowy, płyn wspomagania kierownicy, płyn hamulcowy, a także płyny w skrzyni biegów i w zawieszeniu), akumulator, a także wszystkie gumowe elementy zawieszenia: sworznie kulowe, końcówki drążków kierowniczych, tuleje gumowo-metalowe itd. No i oczywiście wymienić opony na zimowe (i to wszystkie cztery koła). Koło zapasowe też powinno być „obute” w zimową oponę!

Jeździć czy nie jeździć zimą — to twoja decyzja, ale trzeba pamiętać, że długi przestój (nawet w ogrzewanym garażu) wcale nie jest korzystny dla samochodu, poza tym, jeśli przestrzega się prostych, ale ważnych zasad, jazda zimą nie jest dużo bardziej niebezpieczna pod względem potencjalnej wypadkowości niż jazda latem — ogólnie rzecz biorąc, wszystko jest w twoich rękach. Spróbujmy sformułować zasady, których powinien przestrzegać każdy kierowca w okresie zimowym, niezależnie od doświadczenia, kwalifikacji, osiągnięć w sporcie samochodowym i innych zasług czy tytułów:

1. Żadnych gwałtownych ruchów. Ani rękami, ani nogami. Jeśli siedzisz za kierownicą, gwałtowne ruchy są przeciwwskazane o każdej porze roku, ale zimą są o kilka rzędów wielkości bardziej niebezpieczne, a możliwe skutki dużo bardziej tragiczne. Dlatego wszystko robimy płynnie, stopniowo: skręcamy kierownicą, hamujemy, ruszamy z miejsca, zwalniamy i przyspieszamy itd.

2. Dostosowujemy prędkość do przepisów ruchu drogowego. Ludowa mądrość mówiąca, że przepisy pisane są krwią, jest szczególnie aktualna w trudnych warunkach drogowych (do których należy między innymi gołoledź). Stawką jest ni mniej, ni więcej, tylko życie — twoje, twoich pasażerów, a także innych uczestników ruchu. Nie zapominaj, że gdzieś przed tobą jakiś Kowalski swoim starym gratem być może łamie przepisy, a ty, zauważywszy go w ostatniej chwili, nie zdążysz jak latem po prostu „wywinąć się” i uniknąć zderzenia — będziesz musiał w ułamku sekundy zdecydować: staranować go czy zjechać na chodnik pełen ludzi, w rów, w pole, w las, w drzewo, w słup, w nadjeżdżający lub zaparkowany samochód (niepotrzebne skreślić). I wszystko to może się bardzo źle skończyć, jeśli oczywiście nie będziesz jechać z prędkością pozwalającą zatrzymać się na czas nawet na śliskiej drodze i przepuścić idiotę. Nie odbieraj sobie szansy na przeżycie — po prostu tego nie rób.

Jazda zimą 3. Żadnej zbędnej pewności siebie. Jeśli byłeś na kursach jazdy ekstremalnej, które oferuje wiele szkół nauki jazdy, powinieneś był usłyszeć, że wszystkie umiejętności jazdy ekstremalnej są potrzebne wyłącznie w sytuacjach ekstremalnych oraz po to, by uspokoić kierowcę, wzmacniając jego wiarę we własne umiejętności. Wykorzystywanie, a tym bardziej (co jeszcze gorsze) próbowanie odtwarzać kaskaderskie sztuczki z zaciąganiem hamulca ręcznego jest dopuszczalne wyłącznie na specjalnych placach, ale w żadnym wypadku nie na drodze, nawet jeśli wydaje ci się, że jest teraz pusta. Już za sekundę z ciemnej uliczki (albo zza budynku) może wylecieć ten sam Kowalski swoim starym gratem, który w dodatku będzie jeszcze pod wpływem alkoholu. Skutek będzie taki sam jak opisany w punkcie 2.

4. Zwiększamy dystans dwukrotnie, a najlepiej trzykrotnie. Uwierz mi, do pracy dojedziesz zaledwie 5 minut później, jeśli w potoku pojazdów (nawet w korku) wepchnie się przed ciebie dwóch, a nawet dziesięciu „śpieszących się”, za to stracisz godziny na czekanie na policję, jeśli przed jadącym z przodu samochodem gwałtownie zahamuje ten sam Kowalski, bo okaże się, że ma skuteczniejsze opony albo pod jego kołami trafi się suchszy asfalt.

5. Zawsze rozgrzewamy samochód! Nie chodzi tu nawet o to, że minimalne rozgrzanie jest potrzebne silnikowi i skrzyni biegów. Chodzi przede wszystkim o szyby i temperaturę w kabinie (parę i skropliny na szybie). Słaba widoczność i dyskomfort kierowcy to nie najlepsi towarzysze na trudnej, śliskiej drodze.

6. W mróz sucha droga nie istnieje! Nawet jeśli teraz jedziesz niby po suchym asfalcie, nikt nie zagwarantuje, że 500 metrów dalej jakiś W. Nowak nie rozlał wczoraj przypadkiem wody, albo na przykład dozorca nie zrzucił na jezdnię śniegu z chodnika. Zawsze pamiętaj o nieprzewidywalności nawierzchni drogi.

7. W bagażniku zawsze powinien być zapas zimowego płynu do spryskiwaczy. Nawet jeśli właśnie napełniłeś zbiornik do pełna — i tak kup jeszcze litr na zapas. Nikt nie wie, kiedy się skończy i jak daleko z tego miejsca do najbliższej stacji (sklepu). A do poważnych kłopotów wystarczy nawet sto metrów.

8. Żadnych zbędnych zmian pasa. Postaraj się ograniczyć do minimum wszelkie zmiany pasa ruchu — jeśli musisz skręcić w lewo nawet za dwa kilometry, od razu zajmij lewy pas i niech z tyłu mrugają światłami i trąbią — nie zwracaj na to uwagi, rozsądny człowiek tak nie robi. A o „szachowym” przeskakiwaniu z pasa na pas, żeby szybciej dotrzeć z punktu A do punktu B, zimą trzeba zapomnieć. Za kierownicą nigdy nie wolno się spieszyć, ale zimą to naprawdę kwestia życia i śmierci.

9. Z zaspy wyjeżdżamy maksymalnie płynnie. Jeśli samochód „zakopał się” albo po prostu zasypało go w nocy śniegiem — nie ma co się denerwować i ślizgać kołami po lodzie — tylko sobie tym utrudnisz sytuację. Spróbuj odgarnąć śnieg od wszystkich kół w promieniu przynajmniej pół metra, a potem wydostać się z zaspy „bujaniem” (dotyczy to tylko manualnej skrzyni biegów), ruszając z drugiego biegu. Na automacie wydostanie się z zaspy jest znacznie trudniejsze — trzeba będzie albo szukać pomocników, albo podłożyć pod koła napędowe deski, piasek itp. Jako ostateczność (jeśli nic innego nie jest dostępne) — spróbuj spuścić trochę powietrza z kół napędowych (nie do końca, ale żeby było to dobrze widoczne — mniej więcej do 0,5–0,7 atm). Ale ten ostatni sposób jest możliwy tylko wtedy, gdy w bagażniku masz sprawną sprężarkę (pompkę) i będziesz mógł od razu dopompować koła.

10. Osobna rada dla właścicieli aut z napędem na wszystkie koła i SUV-ów. Samochód z napędem na wszystkie koła przyspiesza na śliskiej drodze szybciej niż auto z napędem na jedną oś (przy pozostałych warunkach równych), ale hamują one z grubsza tak samo. Dlatego obecność napędu na cztery koła na śliskiej drodze nie daje ci praktycznie żadnej przewagi pod względem bezpieczeństwa. Pod względem przejezdności — tak, ale nie bezpieczeństwa, więc nie trać czujności, powyższe dotyczy ciebie w takim samym stopniu, jak właścicieli aut z napędem na jedną oś.

Na zakończenie trzeba zaznaczyć, że we wszystkich przypadkach podstawą bezpiecznej jazdy (o każdej porze roku) jest umiejętność adekwatnego reagowania na sytuację na drodze. Zimowa droga zasadniczo różni się od każdej innej tym, że jest nieprzewidywalna — nigdy nie wiesz, co będzie na drodze choćby za 300 metrów — jaka będzie nawierzchnia, kto nagle na nią wyskoczy i czym to wszystko może się skończyć. Dlatego najważniejsza zasada jazdy zimą to nigdzie się nie spieszyć i zachowywać ostrożność.

Czy warto uczęszczać na specjalne kursy jazdy ekstremalnej — to twoja decyzja, ale musisz zrozumieć, że te kursy i tak nie pozwolą ci zimą jeździć szybciej ani bardziej agresywnie — to nierozsądne i niebezpieczne bez względu na wszystko. Jeśli jednak zdecydujesz się skorzystać z usług instruktora, pamiętaj, że dobra szkoła jazdy nie ma ceny — nie wybieraj tego, co tańsze, wybierz to, co naprawdę pomoże ci podnieść umiejętności.

Dodatkowo polecamy: kryteria wyboru szkoły jazdyP.S. Kowalski, wspomniany w tym artykule, jest postacią fikcyjną — wszelkie podobieństwo do rzeczywistych osób i wydarzeń jest przypadkowe.