Interwał wymiany oleju dziś: Longlife, wskaźnik serwisowy i krótkie trasy

Dział Jak często wymieniać olej, artykuł 7 z 121 274 słowa, 8 minut

Czyli czy można wierzyć lampce „Service”?

W tym dziale: 12 artykułów
  1. Jak często zmieniać olej?
  2. Zalecenia producenta samochodu
  3. Jak producenci wyliczają interwał?
  4. Interwał wymiany oleju (longlife)
  5. Jakie czynniki skracają interwał serwisowy?
  6. Jak określić interwał wymiany oleju?
  7. Interwał wymiany oleju dziś: Longlife, wskaźnik serwisowy i krótkie trasy
  8. O częstotliwości wymiany oleju
  9. Krótko: o „podśnieżnikach”...
  10. Krótko: auto „weekendowe”...
  11. Krótko o korkach...
  12. Hybryda i olej: czy silnik naprawdę prawie nie pracuje?

Znajomy obrazek: auto sprowadzone z Europy, na zestawie wskaźników napis „do przeglądu 27 000 km”, a w książce serwisowej zamiast zwykłego „co 15 tysięcy” jakiś „elastyczny system obsługi”. Sprzedawca zapewnia, że silnik nowoczesny, olej nowoczesny, więc o wymianie można na długo zapomnieć. Czy tak jest? Nie. Liczba na wyświetlaczu to nie obietnica, tylko górna granica, a ramy jej obliczania producent ustalił dla warunków dalekich od naszych.

O tym, że interwał z książki serwisowej to maksimum, a nie norma, była już mowa w artykule jak często zmieniać olej. Ale nowoczesne silniki dorzuciły do tego tematu kilka nowych punktów.

Jak samochód sam liczy interwał

Mówiąc prosto, elastyczny interwał to sytuacja, w której termin wymiany oleju wylicza nie książka serwisowa, tylko elektronika samego samochodu. W Volkswagenie to LongLife, w BMW Condition Based Service (obsługa według stanu), w GM Oil Life System. Zasada jest wszędzie podobna: sterownik bierze pod uwagę obroty silnika, jego temperaturę, ilość spalonego paliwa i czas, jaki minął od wymiany, a BMW z reguły dokłada jeszcze czujnik stanu oleju.

Liczby wychodzą pokaźne. W Volkswagenie w systemie LongLife to do 30 tys. km albo 24 miesięcy, przy czym tylko z olejem mającym aprobatę VW 504 00 (silniki benzynowe) lub VW 507 00 (silniki diesla), a w nowszych silnikach VW 508 00 lub VW 509 00. Wlaliście inny – samochód należy przestawić na stały interwał: 15 tys. km albo 12 miesięcy. A w GM przyznają, że zależnie od stylu jazdy ten sam silnik może dostać interwał różniący się kilkakrotnie.

Algorytm liczy tylko to, co potrafi zmierzyć. Kurzu na drodze ani tego, co dokładnie wlano wam na konkretnej stacji, najpewniej nie widzi, a granice obliczeń ustalił producent – dla swoich, „europejskich” warunków. Dlatego liczba na wyświetlaczu to sufit, a nie plan.

I powtórzę raz jeszcze: żyć według elastycznego interwału można tylko przy trzech „jeśli” – jeśli producent przewidział go właśnie dla waszego silnika, jeśli w silniku jest olej z dokładnie tą aprobatą, której producent do tego wymaga, i jeśli samochód jeździ w warunkach, na które ten interwał obliczono. Więcej – w artykule o wydłużonym interwale wymiany oleju (longlife). Trzecie „jeśli”, jak dawniej, jest najsłabszym ogniwem.

Nowe „ciężkie warunki”

Stare czynniki, które skracają życie oleju – nieregularna jazda, krótkie trasy, korki, obciążenie, kurz, kiepskie paliwo, praca na biegu jałowym – nigdzie nie zniknęły (zob. jakie czynniki skracają interwał serwisowy). Ale nowoczesne silniki dołożyły do nich kilka własnych.

Paliwo w oleju i częste rozruchy

1. Mały silnik turbo z wtryskiem bezpośrednim. Mniej więcej od 2010 roku takie jednostki o pojemności 1,0-1,5 l, trzy- lub czterocylindrowe, stały się w Europie codziennością i w większości wyparły wolnossące. Benzyna jest w nich wtryskiwana prosto do cylindra i na krótkiej trasie jej część trafia do miski olejowej i nie zdąża stamtąd odparować. W jednym z testów takiego silnika w oleju zebrało się do 9% paliwa, a lepkość wyraźnie spadła. Czyli olej rzednie, a film w obciążonych węzłach robi się cieńszy.

2. Diesel z filtrem cząstek stałych. Żeby filtr się nie zapchał, co jakiś czas się go wypala, a do tego sterownik podaje późny, „dodatkowy” wtrysk paliwa. Część tego paliwa osiada na ściankach cylindrów i spływa do oleju. Biodiesel (według normy EN 590 olej napędowy może go zawierać do 7%) wrze w wyższej temperaturze, z miski nie odparowuje i stopniowo się gromadzi. Nie uśmiechajcie się – w jednym teście eksploatacyjnym interwał wymiany trzeba było skrócić, kiedy poziom oleju podniósł się o 1,9 l ponad znak.

3. System „start-stop” (nie mylić z jazdą „start-stop” w korkach – chodzi tu o automatykę, która sama gasi silnik na postojach). Silnik takiego auta przez całe życie jest uruchamiany wielokrotnie częściej niż zwykły, a największe zużycie przypada właśnie na pierwsze chwile po rozruchu, zanim film olejowy zdąży się wytworzyć. Producenci odpowiedzieli na to nowymi panewkami i olejami o mocniejszym filmie – kolejny argument, żeby wlewać dokładnie ten olej, którego wymaga producent, a nie „coś podobnego”.

Bioetanol i krótkie trasy

W Europie benzyna z alkoholem od dawna jest czymś zwyczajnym: UE dopuściła E10 od 1 stycznia 2011 roku. Na Ukrainie ustawa wymaga, by benzyna (poza 98-oktanową i wyższą) zawierała ponad 7% bioetanolu. Etanol jest higroskopijny – chętnie wciąga wodę. Jeśli auto stale jeździ na krótkich odcinkach i silnik nie zdąża się rozgrzać, woda razem z alkoholem trafia do miski olejowej i tam zostaje. Dodajcie do tego nasz zimowy kondensat – i olej starzeje się szybciej, niż zakładał producent.

I dla sprawiedliwości: zgodnie z przepisami technicznymi przyjętymi przez Gabinet Ministrów od 2018 roku na Ukrainie wolno sprzedawać benzynę i olej napędowy klasy co najmniej Euro 5; na początku pełnoskalowej wojny ten wymóg czasowo złagodzono, a w 2024 roku przywrócono. Więc na papierze „kiepskie paliwo” powinno było zniknąć. Ale wymagania co do jakości paliwa to jedno, a stacja, na której tankujecie, to drugie – i ja osobiście na razie nie skreślałbym tego punktu.

Najciężej ma silnik hybrydy: w mieście może przez całą trasę ani razu się nie rozgrzać. O tym jest osobny artykuł, hybryda i olej.

Ile oleju silnik może „zjeść”

Każdy silnik, nawet nowy, zużywa olej – wypala się on razem z filmem na ściankach cylindrów (szczegółowo o tym w artykule co to jest duże zużycie oleju). Dopuszczalne zużycie producenci podają w instrukcji obsługi: u niektórych to do pół litra na 1000 km, a dla mocnych sportowych silników z reguły więcej. Ile dokładnie wolno waszemu silnikowi – sprawdźcie w instrukcji, a nie na forum.

Ale nowoczesny silnik potrafi wprowadzić w błąd. Jeśli do oleju dostaje się paliwo, poziom na bagnecie stoi w miejscu albo nawet rośnie, choć olej wypala się tak samo jak wcześniej. Właściciel się cieszy – „silnik nie bierze oleju” – a w rzeczywistości w misce jest coraz więcej benzyny lub oleju napędowego i coraz mniej samego oleju silnikowego. Poziom rosnący między wymianami to powód nie do radości, tylko do czujności: powąchajcie bagnet (zapachu paliwa z niczym nie pomylicie), a jeśli bagnetu w aucie nie ma, pilnujcie elektronicznego wskazania poziomu: ono też rośnie. I nie zwlekajcie z wymianą. I oczywiście dolewka świeżego oleju wymiany nie zastępuje – ta zasada się nie zmieniła.

Analiza oleju: kiedy ma sens

Jest też sposób, żeby nie zgadywać – laboratoryjna analiza zużytego oleju. Niektóre europejskie laboratoria akredytowane według ISO/IEC 17025 sprzedają zestawy właśnie dla właścicieli aut: pobieracie próbkę, wysyłacie ją i dostajecie wynik. Pokazuje on sporo: metale zużyciowe, ilość cząstek żelaza (tak zwany indeks PQ), lepkość, zawartość paliwa i wody, ślady płynu chłodniczego (glikolu) i to, ile zostało dodatków.

Kiedy to ma sens?

1. Kupiliście auto używane i o jego obsłudze wiecie tylko ze słów sprzedawcy (a ile są warte opowieści o dziadku, który jeździł nim tylko do supermarketu, już wiemy).

2. Jeździcie według elastycznego interwału i chcecie sprawdzić, czy wasz olej naprawdę dożywa do tego, co pokazuje wyświetlacz.

3. Podejrzewacie paliwo albo płyn chłodniczy w oleju: poziom na bagnecie rośnie, bagnet pachnie paliwem, a płyn chłodniczy ze zbiorniczka gdzieś znika.

Miejcie na uwadze, że jedna próbka to tylko migawka. Prawdziwy obraz daje tendencja z kilku wymian, a wyniki zawartości paliwa w różnych laboratoriach i według różnych metod mogą się różnić. Jeśli natomiast wymieniacie olej zgodnie z harmonogramem, silnik jest sprawny i nie macie żadnych podejrzeń, analiza najpewniej nie powie wam nic nowego: prościej wymienić olej na czas.

To kiedy wymieniać?

Logika jest ta sama: punktem wyjścia jest interwał producenta, w książce albo na wyświetlaczu, i to jest maksimum. Dalej uczciwie policzcie, ile „ciężkich” punktów dotyczy waszego auta. Zasada jest stara: jeśli zgadza się choćby pięć z siedmiu dawnych czynników, śmiało dzielcie zalecany interwał na pół (zob. jak określić interwał wymiany oleju), a nowe punkty tylko dochodzą do tego rachunku. Jeśli auto jeździ mało, wymieniajcie olej według czasu: nawet Volkswagen przy najdłuższym interwale nie pozwala trzymać oleju w silniku dłużej niż dwa lata, a przy stałym – dłużej niż rok.

Wymienić olej wcześniej, niż poprosi wyświetlacz, można zawsze, później – nigdy.